Jedenastoletnia Elsa nieśmiało przepychała się między ludźmi stojącymi na peronie, jednak nie szło jej to najlepiej. Ciągle ktoś ją szturchał i popychał, więc dziewczynka z trudem dotarła w wymierzone miejsce. Stała przed brukową ścianką, gdzie były powieszone tabliczki które oznajmiały gdzie znajduje się peron dziesiąty i dziewiąty, trzymając się mocno kufra na kółkach który idąc wcześniej wlekła za sobą. Rozpędziła się zamykając oczy i czując że drżą jej ręce. Poczuła nagle na ciele jakiś dziwny prąd więc, otworzyła oczy. Uczucie mrowienia przeszło, ustępując zaskoczeniu dziewczynki. Stał teraz przed nią długi, błyszczący, czerwony pociąg z wygrawerowanymi, złotymi napisami "Express Hogwart". Westchnęła pozytywnie oszołomiona, i zaczęła pożerać wzrokiem wszystko co ją otaczało.
Tu, jak i po drugiej stronie ściany był straszny tłok, lecz znacznie się te tłoki różniły. Tutaj większość ludzi chodziła w szatach, które miały ciemne kolory, oraz spiczastych tiarach a ci mniejsi, nosili lub wieźli za sobą bagaże rozmawiając z podekscytowaniem.
Elsa ruszyła przed siebie, chcąc za wszelką cene wszystko zapamiętać. Znalazła wejście do wagonu więc, popędziła w tamtą stronę potykając się o własne nogi. Schodki były nierówne, i dosyć źle się po nich wchodziło. Jasnowłosa próbowała wtaszczyć walizkę do środka, co okazało się dość trudnym zadaniem. Musiałaby podnieść całą walizkę, ale niestety bagaż zawierał tyle książek że dziewczynka nie miała na to siły.
-Pomóc Ci? - Usłyszała chłopięcy głos nad sobą. Uniosła głowę, i zobaczyła chłopca który wyglądał na oko że jest w jej wieku. Miał śnieżnobiałe włosy, oraz bladą cerę.
-Emm.. - bąknęła nieśmiało jedenastolatka, lekko uśmiechając się. Rodzice zakazali jej z kimkolwiek się zaprzyjaźniać, czy nawet rozmawiać z kimś kto nie był nauczycielem. - Tak, dziękuję.
Z pomocą chłopca, kufer szybko znalazł swoje miejsce w wagonie.
Elsa uśmiechnęła się do chłopca, a on odwzajemnił gest.
-Jack Frost - wyciągnął rękę w stronę Elsy. Trochę przestraszona tą sytuacją dziewczynka z drżącą ręką podała chłopcu dłoń, lecz po po tym natychmiast ją zabrała do siebie, jakby się poparzyła jednak na jej twarzy wciąż spoczywał łagodny uśmiech. Chłopiec poczuł się trochę głupio, bowiem jego pierwszą myślą było że ma brudne dłonie więc, się zaczerwienił. Kątem oka spojrzał na górne kończyny, ale te były czyste.
Obaj zauważyli że trwa między nimi niezręczna cisza.
-Może, poszukamy wolnego przedziału? - Zapytał chłopiec trochę nieśmiało. Elsa przytaknęła i razem ruszyli klaustrofobicznym korytarzykiem omijając wiele przedziałów. Niestety wszystkie były już zajęte a obaj się z sobą zgodzili że nie chcą siedzieć z starszymi rocznikami. Ostatni wagon okupowany był przez cztery osoby, które nie wydawały się być w klasach powyżej pierwszego roku.
-Możemy się dosiąść? - Zapytał Jack, po tym jak otworzyli drzwi do przedziału. - Wszędzie jest wielki tłok..
-Siadajcie - brunet ukazał im śnieżnobiałe zęby w uśmiechu. - Jestem Flynn, Flynn Rider.
Obok niego siedziała czarnowłosa bladolica która uśmiechnęła się do nowych przyjaciół.
-Mavis - przedstawiła się krótko. - A to Hiccup i Astrid.
Chłopiec o podobnych włosach do Flynna, lecz bardziej dłuższych uśmiechnął się, z początku spoglądając na dziewczynkę o jasnych, blond włosach a później na Jacka i Elsę.
-Ja jestem Jack Frost, a to Elsa - również przedstawił siebie i koleżankę. - Do której idziecie klasy?
-Do pierwszej, ale znamy się od wczesnego dzieciństwa - wyznał Hiccup. - Wy też idziecie pierwszy raz do Hogwartu?
Elsa potaknęła głową. Nie lubiła się odzywać, a to że siedziała z aż pięcioma osobami w przedziale było dla niej trochę straszne. Bała się że rodzice dowiedzą się o tym że przybywa z jakimiś uczniami, i rozkażą jej wrócić do domu.
-Do którego domu chcielibyście trafić? - Zapytał Flynn wyciągając z podręcznej torby jabłko, po czym zaczął je przegryzać.
-Slytherin - odpowiedział od razu Jack wypinając klatkę piersiową i czując się coraz bardziej swobodniej wśród nowego towarzystwa. - Moi rodzice tam byli.
Flynn wyszczerzył się.
-To piona! Też tam chcę trafić.
Elsa wiedziała że gdyby trafiła do tego domu, rodzice byliby na nią źli. Uważali że "Slytherin jest pełen parszywców i szczurów" więc, dziewczynka nie mówiła nic o domu w którym chciałaby być. Ogólnie to mało mówiła. Siedziała w kącie zwinięta i starała się nie zwracać na siebie uwagi, co jej wychodziło.
-Ja wolałbym do Ravenclawu - wyznał Hiccup. Astrid zgodziła się z nim i rzekła że również jej marzeniem jest tam trafić.
Nie zauważyli że pociąg mknął już wśród pól i łąk, przynosząc coraz barwniejsze i ciekawsze krajobrazy. Teraz za oknem widać było łąkę na której pasły się krowy, lecz mało było z tego widać ponieważ, pociąg jechał bardzo szybko. Wspólnie minęło im dużo tematów..
* * *
-Coś dla was z wózka kochane? - Drzwi przedziału w którym siedziała Merida i Rapunzel otworzyły się. Udało zająć im się wolny przedział, tylko we dwójkę ponieważ, jacyś trzecioklasiści ustąpili im przechodząc do swoich znajomych.
-Poproszę... - Rapunzel wstała i podeszła do wózka na którym ustawione były przeróżniejsze, magiczne smakołyki. - Trochę fasolek.. i dwie czekoladowe żaby.
Pani wręczyła jej cukierki, dostając za nie parę monet.
Rapunzel z powrotem usiadła i podarowała jedną czekoladową żabę i połowę fasolek Meridzie która uśmiechnęła się do niej szeroko w podziękowaniu.Otworzyły najpierw czekoladowe żaby, które ledwo co dały się zjeść.
-Znowu stary Albus! - Westchnęła blondynka o nieokiełznanych włosach.
-Słyszałam że jest naszym dyrektorem, tak pisało w liście - przypomniała sobie Merida. - Albus Dumbledore.
Razem szły pierwszy raz do Hogwartu, i chciały być w jednym domu. Były najlepszymi przyjaciółkami odkąd tylko pamiętały. Ich rodzice się przyjaźnili, jednak dziewczyny i tak widywały się rzadko. Chociaż to już kwestia że mieszkały od siebie bardzo daleko.Teraz w Hogwarcie, miały przybywać z sobą w każdym dniu.
Nagle w drzwiach przedziału stanął jakiś piętnastoletni chłopiec, o nienaturalnie krzywym nosie.
-Za półgodziny będziemy w Hogwarcie, nauczyciel mówi że już trzeba się przebierać w szaty szkolne - powiedział trochę znudzony i wyszedł, a drzwi się zanim zamknęły.
Już po pięciu minutach, obydwie nosiły na sobie nowe szaty, które dobrze na nich leżały. Merida założyła również spiczastą tiarę.
-Och, jak ja strasznie lubię te mundurki - zrobiła kółko wokół własnej osi. - Są takie szkolne!
-Przyznam, są śliczne - zachwycała się Rapunzel.
Rzeczywiście niespełna półgodziny później, pociąg zaczął zwalniać a ludzie w nim siedzący zaczęli wychodzić przepychając się przez siebie.
Na zewnątrz było już całkiem ciemno, a jedynym światłem które pozwalało im się nawzajem widzieć, dawały latarnie. Księżyc bowiem, był zasłonięty przez ciemne chmury i nie dawał tyle światła.
Hogwart o takiej porze wyglądał bardzo tajemniczo. Wszyscy przyglądali mu się z fascynacją, a pierwszoklasiści ruszyli za Hagridem aby wsiąść do łódek, jednak każdy patrzył w stronę zamku.
-Po trzech uczniów do jednej łódki! - Krzyczał Hagrid po czym wszystkie skontrolował.
Elsa szybko popędziła do ostatniej łódki, gdzie siedziała Rapunzel i Merida.
-Mogłabym? - Zająknęła się cicho. Dziewczyny przytaknęły a Elsa usiadła ostrożnie w łódce starając się nie mieć w ogóle kontaktu z wodą. Powód jest wiadomy.
-Jestem Merida - przedstawiła się nowej osobie ruda. - A to Rapunzel.
Elsa w duszy westchnęła ciężko. Naprawdę bała się nowych osób, a może nie tak jak ich, tylko że jej rodziców.
-Elsa - uśmiechnęła się blado do dziewczyn chcąc na tym skończyć. Jednak one jej nie pozwoliły.
-W którym domu chcesz być? - Zapytała długowłosa. Elsę ciekawiło, i denerwowało że wszyscy chcą to wiedzieć. Gdzie będzie, tam będzie. Trudno. Przecież nikt nie ma na to wpływu.
-Nie w Slytherinie.. - wyznała. Dziewczyny przytaknęły na znak że one też nie chcą tam trafić.
-My to byśmy chciały do Gryffindoru - wypięła się Merida. - "Gdzie kwitnie męstwa cnota".
Rapunzel zachichotała.
-Może będziemy razem w trójkę, w jednym domu? - Rozmarzyła się Rapunzel, a Elsa zauważyła że dziewczyny zaczynają ją coraz bardziej lubić. Coraz mniej bała się o to czy rodzice się dowiedzą.. zresztą skąd mogą się dowiedzieć?
-Byłoby bardzo fajnie - przyznała nabierając pewności siebie Elsa.
Łódki dryfowały tak z dziesięć minut ku Hogwartowi, a dziewczyny rozwinęły już mnóstwo tematów. Elsa czuła się w ich towarzystwie coraz lepiej i śmiałej.
Gdy pierwszoklasiści dotarli do głównych drzwi Hogwartu, powitała ich niejaka Profesor McGonnagal która opowiedziała im o szkolnych domach i zawiadomiła ich że uczy transmutacji, a Elsa poczuła że to nie jest osoba na której lekcji można nie słuchać. Kobieta rozkazała dzieciom ruszyć za nią. Mieli chwilę by doprowadzić się do porządku i porozmawiać, a później całą grupą wkroczyli do Wielkiej Sali, którą pierwszoklasiści podziwiali. Sufit był zaczarowany, aby wydawało się że nad uczniami rośnie kosmos.
Ominęli długie stoły i stanęli na podeście wpatrzeni w starą, spiczastą tiarę ustawioną na jakimś drewnianym krześle.
-Będę teraz was wywoływać, osoba ma podejść, założyć tiarę i poczekać aż ona zdecyduje o tym do którego traficie - powiedziała McGonnagal trzymając w rękach zwinięty pergamin. Zdjęła z niego wstążkę po czym zaczęła wyczytywać nazwiska.
-Frost, Jack - zawołała nauczycielka, a poznany już wcześniej przez Elsę chłopiec, wybiegł z tłumu poczym profesorka nałożyła mu nakrycie głowy.
-SLYTHERIN! - Wykrzyczała tiara a dumny chłopiec ruszył w stronę pohukujących ślizgonów.
-Arendalle, Elsa. - Zdenerwowana jasnowłosa osóbka wyszła nieśmiało na podest i poczuła że czapka zakrywa jej oczy.
-RAVENCLAW! - Uszczęśliwiona z ulgą, usiadła pomiędzy krukonami. Od razu po tym zaczęła liczyć że nowe koleżanki trafią do tego samego domu, co niestety się nie spełniło. Merida znalazła swoje miejsce w Gryffindorze, jak pragnęła, ale Rapunzel trafiła do Hufflepuffu. Flynna Ridera, również spotkało szczęście bo, trafił do tego domu co chciał, i to z nowym przyjacielem.Następnie Astrid, która siedziała z Elsą w przedziale, usiadła koło Meridy, wśród gryfonów. Z kolei jej przyjaciel, Hiccup, zgodnie z życzeniem trafił do Ravenclawu. Ostatnia została wywołana Mavis, która z dumą trafiła do towarzystwa ślizgonów.
Po przydziale, wszyscy odśpiewali hymn Hogwartu, a parę minut później na stołach pojawiły się przeróżne dania.
I jak wam się podoba? Trochę zbyt Elsowatę, prawda? No ale cóż, zdaje mi się że to Elsa będzie główniejszą bohaterką spośród głównych :D. Na ile oceniacie w skali 1-10? Pamiętajcie że liczę na krytykę, bo tylko ona pomaga mi w rozwoju pisarskim :).
Cześć!